Sudety MTB Challenge 24-29.07.2011

Etap 5 - Głuszyca - Kudowa Zdrój - 76 km

zeber5Poranne standardy obowiązują. Pobudka o 6, wyjazd na śniadanie. Jedzenie, kawa, kupa. Potem przebieranie, pakowanie i można jechać. Pogoda znowu dopisuje, a na stadionie w Głuszycy znowu są ławki dla kibiców, z których można obserwować przygotowania do startu. Kilka chwil przed startem pojawiają się Krzyś, Olo i Maciek. Przyjechali kibicować;) Chwilę później, wybija 10 i Garmin zaczyna odliczać kilometry do koszulki finiszera :)

Meta

 

Ruszamy ze stadionu. Pogoda znowu się spisała, świeci słońce i nie zapowiada się, że na trasie będzie dużo błota. Po kilku kilometrach asfaltu wjeżdżamy do lasu. Podjazd ciągnie się przez 7 km i z kilkoma mniejszymi i mniejszymi wahnięciami prowadzi prosto do Sokołowska.

Zjazd do Sokołowska znany chyba wszystkim uczestnikom maratonów u GG robi wrażenie. Kilkaset metrów wcześniej ślady zawracania dwóch motocykli, dla których ten fragment mógłby okazać się za ciężki. Kiedyś to zjechałem, ale dalej czuję respekt do tej trasy. Zaczyna się po korzeniach. Idzie dobrze, ale ciągnie w prawo. Ląduje w choinkach i kawałek muszę sprowadzić. Trudno, następnym razem się poprawię. Fotograf rzuca ?wiedziałem, że tu pojedziesz". Skoro tak, to siadam i jadę dalej.

Na serpentynach dużo ludzi. Znakomita większość prowadzi rowery, chociaż kilka osób próbuje jechać. Da się, byle z przodu było trochę miejsca. Dojeżdżam do Veny, stojącego mniej więcej w 1/3 długości zjazdu. Pochwala determinację, niestety tłum nie pozwala na pokonanie agrafki. Do końca zjazdu musiałem schodzić z roweru kila razy. W między czasie mijam Stasieja, który kilka razy w trakcie tego zjazdu odpoczywa przy sprowadzaniu roweru. Różnie bywa.

mthu7a09d54ca3ec2eac02a5b93d2dbce525Dalej znowu do góry, fragment znany z maratonu. Niestety, znany aż za dobrze. Prowadzący graniczną ścieżką, gdzie stromizna podjazdów nie pozostawia innego wyboru jak tylko taszczenie roweru na plecach, za koło, za cokolwiek. Mam dość. Na pierwszym takiej atrakcji dzisiejszego dnia dogania mnie Anka Tomica. Dalej jedziemy razem.

Profil pokazywał, że tu przeważnie będzie w dół. Tylko co z tego. Pionowe ścianki w dół wchodzą bez problemów. Zaraz za nimi takie same ścianki, tylko że do podejścia. Mimo słonecznej pogody, na trasie mokro, błoto i kałuże. Później się dowiedzieliśmy od Żebra, że jadący bliżej czołówki załapali się na 40 minutowy opad atmosferyczny. Czasami lepiej jechać z tyłu.

Od 33km rozpoczyna się długi, bo niemalże 10km zjazd. Początkowo prowadzi pieprzoną graniczną ścieżką, które chyba wszędzie wyglądają tak samo, dalej odbija w lewo i już bardziej normalnymi drogami prowadzi do bufetu w Tłumaczowie. Na uwagę zasługuje fragment zjazdu polną drogą, kończący się przejazdem przez strumień. Buty mokre, a obok mostek. Kto by się tam przejmował.

Szybki posiłek na bufecie, mycie okularów i jedziemy dalej. Dwa kilometry asfaltowego podjazdu obok kamieniołomu. Jakiś szlaban i znak z informacją, o strefie rozrzutu kamienia. Fajnie, coś wysadzają. Anię Suś zatrzymali przed szlabanem wjazdowym i musiała poczekać na detonację. Wyjeżdżając ze strefy, trafiamy na zamknięty szlaban. Pracownik nie wpuszcza samochodów. Mijamy go i dalej 10 km asfaltowej drogi. No powiedzmy, że asfaltowej i powiedzmy że drogi. Na jednym z domów w miejscowości Gajów, właściciel powiesił znak ?Za stan drogi odpowiada urząd gminy, numer telefonu: ...". Dobre!!

turistou_na_bikechallenge_2011_5etapa3Przed nami niesamowity widok, na horyzoncie ściana gór stołowych. Wszystkie podobnej wysokości, jak odcięte nożem. Problemem może być to, że Kudowa jest po drugiej stronie i trzeba to będzie jakoś podjechać. To tylko 10 km, jakoś się uda.

Asfaltowa część podjazdu szybko się kończy i wjeżdżamy do lasu. Męcząca trasa po kamieniach. W zasadzie bardziej przypomina to brukowaną drogę, tylko że kostka jest tak nieregularna, jak tylko się da. Tak dojeżdżamy na Suchy Vrch. Przez chwilę byliśmy znowu po czeskiej stronie.

Dojeżdżamy do Pasterki. Po lewej stronie mijamy Strzeliniec Wielki. Jak to dobrze, że nie musimy tam wjeżdżać. Łatwiejszy fragment niebieskim szlakiem prowadzi przez łąki. Pogoda jest piękna, świeci słońce i można podziwiać widoki. Wyprzedzamy zawodnika z numerem startowym BOB, który zatrzymuje się co kilkaset metrów i robi zdjęcia okoliczności przyrody.

mthu4374128926d2d99c8ce1f741d7b18736Na bufecie w Karłowie czekamy chwilę na Anię Suś. Miała problemy z rowerem. Trochę nam głupio, bo krzyczała, ale nikt nie usłyszał i została sama. Na szczęście Państwo Swat pomogli i już chwilę później dojechała do nas. Szybki posiłek i jedziemy dalej. Już niedaleko, tylko 15km, przeważnie w dół.

Ruszamy asfaltem, szosą stu zakrętów, z której na chwilę zjeżdżamy i po krótkim podjeździe, omijając Lisią Przełęcz wracamy. Asfaltowy zjazd ciągnie się do 67km, gdzie opuszczamy szosę i jedziemy czerwonym szlakiem w kierunku Belkowej Góry. Tą okolicę znamy z czasówki pierwszego dnia, więc już nie może być daleko.

Jeszcze tylko jeden bardziej techniczny zjazd i zdawałoby się, że powinien być koniec. Asfaltem wjeżdżam do Kudowy, przez Czermną. Z prawej zostaje Kaplica Czaszek. Ten asfalt prowadzi prosto do mety i ucieszony tą wiadomością zupełnie nie zwracam uwagi na pojawiający się na Garminie podjazd.

maniekOczywiście, że końcówka nie mogła być tak piękna, jak by się mogło wydawać. Kilometr przed metą trzeba wjechać brukowaną drogą, jakieś 300m na Górę Parkową, pod sam maszt RTV stojący na szczycie. Dalej trasą czasówki, tyle że w przeciwnym kierunku. To tu było aż tak pod górę? Od Kapliczki zaczyna się seria trzech czy czterech trudnych zjazdów. Trudność głównie polega na dużym nienastrojeniu i konieczności wykonania zwrotu o 90 stopni na końcu. Wszystko zjechane. Jeszcze tylko schodki, szybki przelot przez asfalt, pierwsza brama, barierki, meta.

 

Wyniki:

1 Tim Wynants (1987) BEL Milka Trek MTB Racing Team 03:45:05

33 Piotr Kaszubiak (1979) POL - 04:31:24

82 Piotr Żebrowski (1973) POL PTR Dojlidy 3 05:01:40

86 Grzegorz Paciejuk (1986) POL PTR Dojlidy Białystok 05:07:04

112 Mariusz Korolczuk (1979) POL PTR Dojlidy 05:26:45

136 Kasia Rams (1987) POL Subaru PrinzWear AZS UEK MTB Team 05:43:25

167 Grzegorz Jemioło (1985) POL Subaru PrinzWear AZS UEK MTB Team 05:43:26

142 Piotr Dzienis (1985) POL PTR Dojlidy Białystok 05:46:22

157 Stanisław Ruchlicki (1983) POL PTR Dojlidy Białystok 06:03:13

197 Tomek Breś (1980) POL PTR Dojlidy Białystok 07:09:51

200 Ania Suś i Tomica POL Gomola Trans Airco AWZ 07:17:20

Ostatni zwodnik ukończył etap w czasie 07:51:02.

Wyniki etapu

Track GPS

Koniec, udało się, chociaż na początku sam w to nie wierzyłem. Przed startem nachodziły mnie różne myśli, najczęściej taka, że jestem głupcem wybierając się na taki wyścig bez większych przygotowań. Teraz to już mało istotne, odbieram czerwoną jak ogień piekielny koszulkę finiszera i czuję się zajebiście dobrze. Rezultat jaki jest, taki jest. Można było lepiej. Dużą zasługę w moim do mety dotarciu odegrali koledzy z drużyny, którzy mimo zmęczenia potrafili ogarnąć logistykę po ukończeniu etapów i zorganizować miejsce do spania. Dziękuję wam za to.

Przy stoliku kręci się kilku znajomych (z twarzy) zawodników, którzy nie podołali wyzwaniu. Niektórzy wycofali się na ostatnim etapie. Po twarzach widać, że żałują, ale dobrze wiemy jak blisko sami bywaliśmy takich decyzji i jak dobrze mieć obok kogoś, kto w danym momencie powie ?dasz radę".

Ciężarówka z torbami stoi dziś niedaleko deptaka, kawałek dalej są prysznice zorganizowane w budynkach basenu. Znowu gorąca woda i znowu stado gołych facetów pod prysznicem. Najważniejsze, że woda gorąca. Szybko doprowadzam się do człowieka, potem jeszcze szybciej udaję się na obiad. Odstawiam rower do szkoły, gdzie Żeber zajął już kawałek podłogi i pędzę po samochód. Trochę zamieszania było z tym wszystkim, ale powoli się ogarniamy.

Chwilę po 17 idziemy do baru mlecznego coś dojeść. Od 18 zaczyna się zakończenie imprezy, dekoracje pamiątkowa fota wszystkich finiszerów i bankiet. Zmontowany w nocy film podsumowujący całą imprezę robi wrażenie, pokaz zdjęć również. Panuje wesoła atmosfera tylko tylko czeskiego piwa brak.

Dalsze świętowanie przenosimy do szkoły. Zakupy w biedronce i drinki proponowane przez KTR'a robiły wrażenie. Cześć zagranicznej ekipy, rozłożona w tej samej sali wymiękła i przenieśli się gdzieś indziej. Jeden twardziel został i chyba nie za dobrze mu to wyszło, ale trzeba przyznać, że był dzielny. Może KTR niepotrzebnie go bił po łapach, jak próbował przelać wódkę do soku, ale co poradzić.

Idziemy spać i to nie po raz ostatni na szkolnej podłodze. Następnego dnia przeniesiemy się znowu do Głuszycy, kontynuować zabawę w prawdziwe kolarstwo górskie. KTR, Stasiej i Grzesiek wracają do Białegostoku, Ja, Maniek i Żeber zostajemy w kotlinie Kłodzkiej do niedzieli. Ale to zupełnie inna historia.

Podsumowując całą imprezę, przez 5 etapów nie zaliczyłem żadnej gleby, a rower nie uległ żadnym uszkodzeniom, poza wspomnianą ułamaną szprychą. Chyba mogę mówić o szczęściu. Pozdrawiam wszystkich czytających, którzy dotrwali do końca tego przydługiego opisu i do zobaczenia na trasie.

 

Wyniki generalki SOLO:

1 Jelmer Pietersma Milka Trek MTB Racing Team [NLD] 18:10:13

2 Bart Brentjens Milka Trek MTB Racing Team [NLD] 18:21:37

3 Sebastian Szraucner Team Berg Germany [GER] 19:22:45

...

19 Piotr Kaszubiak -[POL] 22:40:52

34 Piotr Żebrowski PTR Dojlidy 3 [POL] 24:11:26

44 Grzegorz Paciejuk PTR Dojlidy Białystok [POL] 25:03:50

62 Piotr Dzienis PTR Dojlidy Białystok [POL] 27:19:26

80 Stanisław Ruchlicki PTR Dojlidy Białystok [POL] 30:05:57

82 Mariusz Korolczuk PTR Dojlidy [POL] 30:30:06

98 Tomek Breś PTR Dojlidy Białystok [POL] 35:40:01

Ostatni zawodnik ukończył imprezę z czasem 39:28:50

22 zawodników solo nie ukończyło jednego, lub więcej etapów.

Wyniki SOLO

 

Wyniki generalki Team:

1 Tomáš Vokrouhlík, Martin Horák BMC-SAVO racing [CZE] 18:52:05

2 Kris Robby Meul, Henderieckx Kris teamNomadesk-Narviflex [BEL] 19:45:55

3 Michal Kaněra, Ondřej Zelený RUBENA BIRELL SPECIALIZED [CZE] 20:02:07

...

16 Artur Wydra, Weronika Rybarczyk Gomola Trans Airco Team [POL] 24:57:11

28 Kasia Rams, Grzegorz Jemioło Subaru PrinzWear AZS UEK MTB Team [POL] 27:56:11

47 Anna Suś, Ania Tomica Gomola Trans Airco AWZ [POL] 36:24:33

Ostatni team ukończył imprezę z czasem 40:21:18

11 drużyn nie zdołało ukończyć jednego lub więcej etapów.

Wyniki drużyn

 

W artykule wykorzystane zostały zdjęcia:

ze strony http://chomikuj.pl/Bolek0,

zdjęcia autorstwa Arka Suś,

zdjęcia ze strony http://mtbs.cz/clanek/turistou-na-sudety-mtb-challenge-2011/kategorie/ostatni autorstwa Boba Damek

oraz zdjęcia z galerii google:

https://picasaweb.google.com/simonidez/SudetyMTBChallenge2011Stage2?authuser=0&authkey=Gv1sRgCPHK9vuhley_mwE&feat=directlink

https://picasaweb.google.com/107284760206821077482/SudetyMTBChallenge2011Stage3?authuser=0&feat=directlink

https://picasaweb.google.com/107284760206821077482/SudetyMTBChallenge2011Stage4?authuser=0&feat=directlink

https://picasaweb.google.com/110242398530873842841/MTBChallenge2011?authuser=0&feat=directlink

Jeżeli któreś ze zdjęć narusza prawa autora, to prosze o informację, zostanie usunięte.

 

Pojawił się też film krótko streszczający całą imprezę autorstwa Krzysztofa Rybarczyka zamieszczony poniżej.

SUDETY MTB Challenge 2011 trailer from Krzysztof Rybarczyk on Vimeo.

Komentarze  

 
#2 Olo 2011-09-02 14:05
Mimo że już uczyniłem to osobiście, to jeszcze raz, na forum publicum, chcę wszystkim pogratulować ukończenia MTB Challenge 2011. Prawdziwy wyczyn. Szacun.
PS. Bresio, dzięki za świetną, klimatyczną relację!
 
 
#1 Krzysiek 2011-09-02 02:06
Jest 2:05 w nocy, cały dzień przymierzałem się żeby to przeczytać i wreszcie skończyłem :-) Podziwiam i za ukończenie, bo znam to z autopsji i za szczegółową relację z przeżyciami, bo mi już się nie chce takich pisać. Dwa razy poprawiłem Istebną na Głuszycę, ale to pewnie przez ostatnie planowanie wyjazdu na finał Ci tak wyszło. A czy żałuję że nie pojechałem z Wami... tylko jak widzę koszulkę finishera :-)