Maraton Kresowy 'Szlakiem Tatarskim' Krynki 24.05.2009

img_5214Debiutancki, niekomercyjny i z wyjątkową, prawdziwie podlaską atmosferą, taki był pierwszy Maraton Kresowy rozegrany w Krynkach. Trasa poprowadzona przez malownicze Wzgórza Sokólskie, tatarskie Kruszyniany, wokół zbiornika Ozierany i przez wiele innych, nieco zapomnianych ale jakże urokliwych wiosek dostarczyła pełni wrażeń estetycznych, nie pozostając jednocześnie bierna wkładanemu w jej pokonanie wysiłkowi. Wszystko co nowe budzi swojego rodzaju kontrowersje ale i ciekawość, przy panującym w obecnym czasie monopolu wielkich imprez masowych, dźwigni handlu i reklamy, doczekaliśmy się czegoś naszego, inicjatywy, którą warto wspierać. Jako PTR Dojlidy od wielu sezonów zjeździliśmy całą Polskę na różnych maratonach i etapówkach MTB, podeszliśmy więc do pomysłu Maratonów Kresowych z pewnym dystansem i niedowierzaniem, ale nie bylibyśmy sobą nie pojawiając się na starcie w Krynkach. Teraz już wiemy, że było to ciekawe urozmaicenie kalendarzu startów...
img_5239Autorzy trasy Michał i Mirek Barej wycisnęli z tego terenu chyba wszystko co było możliwe, dwa dystanse Mini 20 km i główny Maraton 62 km, poprowadzone nie tylko epickimi łąkami i miejscowymi, szerokimi szutrami ale i po leśnych pagórkowatych przecinkach wymagały tak samo wytrzymałości, siły jak i szybkości. Na liście startowej obu dystansów znalazło się 84 zawodników i zawodniczek, co jak na pierwszy raz jest frekwencją zadowalającą. Bliskość wschodniej granicy, miejscowy podlaski klimat, piękne widoki łąk i dolin z wielkim wiszącym nad nimi niebem to chyba to na co każdy zwrócił uwagę, choćby nie wiem jak był skupiony na rywalizacji, tego nie dało się nie zauważyć. Obficie zaopatrzony bufet regeneracyjny z ciastami i wyśmienitym makaronem, coś czego brakuje największym cyklom maratonów, tutaj był zasługą miejscowych władz. Tak samo zaskakująca gościnność mieszkańców, jimg_5235ak choćby właściciel dawnego folwarku Żylicze, który sam przygotował wodę, tabliczkę informującą i wykosił na trasie trawę przez swoją posesję. Dobre zabezpieczenie przez policję i straż graniczną czy wreszcie wielkie puchary, medale i dyplomy... Pan Cezary Zamana powinien wzorować się jak należy nagradzać zwycięzców. A wszystko to przy symbolicznej opłacie startowej... Pierwszy raz nie może się jednak obyć bez niedociągnięć, w 30% była to jazda na orientację, wcześniej umieszczone strzałki zniszczył wiatr i deszcz, czołówka kilka razy myliła trasę, a faworyci Łukasz Milewski i Robert Pietrzak nie ukończyli całego dystansu wjeżdżając na metę już po 40 km. Daleko jednak nie szukając, ostatni maraton w Karpaczu skończył się podobnie, gdzie zerwane oznaczenia i chwilowy brak pilota przerwał wyścig czołówki, jak widać trafia się to nawet najlepszym organizatorom. Tutaj rolę pilota pełniła straż graniczna, zdarzyła się więc pomyłka trasy czy za szybko pojechana runda honorowa. Kluczem do sukcesu okazała się więc czujność i szukanie wzorkiem właściwego oznaczenia drogi. Sędziowie sklasyfikowali zawodników UKS Wygoda na podstawie ich prędkości średniej i doliczając 20 min.
img_5245
img_5369Najlepszy Open na 62 km był junior UKS Wygoda - Rafał Suszko, za nim na metę wjechali Adam Nojszewski i trzeci Piotr Bogatyrow, obaj PTR Dojlidy. Wielu z naszych zawodników nie ominęły przygody, Olo który złapał gumę i miał dziurawy zapas, Darek który naciągnął miesień i potrzebował zastrzyku od sympatycznej pielęgniarki czy Krzysiek Zaho który zerwał łańcuch. Wśród kobiet na Maratonie Głównym wygrała Izabela Kłosowska. W Mini Maratonie pudło zapełnili zawodnicy UKS Wygoda, Tomasz Kamieński, Rafał Markowski i Michał Łopato. Także PTR Dojlidy miał całe podium dla siebie w kategorii U23, gdzie na głównym dystansie wygrał Piotrek Bogatyrow przed Krzyśkiem Zahorenko i trzecim Krzyśkiem Gryczko. W Elicie zwyciężył Adam Nojszewski, pokonując Pawła Niechwiedowicza i trzeciego Piotrka Dzienisa także PTR Dojlidy. W Mastersach triumfował były kolarz Dariusz Zakrzewski, właściciel sklepu Mistral i sponsor naszych strojów. Ale chyba największe oklaski wzbudził mieszkaniec Krynek, który ukończył wyścig na zwykłym składaku.
img_5302Wszyscy którzy nie mają odwagi zapuszczać się w wysokie góry lub brakuje im możliwości do startu w wielkich cyklach maratonów mogą wreszcie realizować swoją rowerową pasję na własnym podwórku, spędzając weekendy w malowniczych zakątkach Podlasia przy sportowej rywalizacji. Brakuje podobnych inicjatyw które przyczyniają się do rozwoju polskiego kolarstwa, tym bardziej należy docenić zaangażowanie Podlaskiego Związku Kolarskiego i organizatorów, którzy miejmy nadzieję dołożą starań aby wyjątkowy, kresowy klimat tych imprez został zachowany.
Galeria zdjęć PTR Dojlidy autorstwa Mańka i Madzi
Oficjalne wyniki Maratonu Kresowego w Krynkach xls maraton_kresowy_wyniki 49.00 Kb
Strona Maratonów Kresowych www.maratonykresowe.pl

Komentarze  

 
#20 robbi 2009-06-06 17:36
a z innej beczki, to "Kresowe" wzbudza zainteresowanie jak żadna inna relacja ostatnio, na naszej stronie. (daje do myślenia) :P
 
 
#19 progrand 2009-06-06 14:06
Tak, według mojej wiedzy w okolicach zamku Chojnik na terenie Parku Narodowego było zerwanych kilka strzałek, wcześniej przez Straż Leśną został zatrzymany Pilot na motorze, czołówka ok 10 osób nie wiedziała jak jechać i dojechali do mety nie ścigając się, wyniki czasowe tej czołówki ustalono na podstawie wcześniejszego punktu kontrolnego. Cała reszta maratonu ścigała się normalnie przy poprawionych oznaczeniach. W maratonie braliśmy udział i sytuację znamy, jeśli było inaczej chętnie poznam lepszą wersję. Porównanie miało na celu zasugerowanie, że nawet najlepszym organizatorom zdarzają się wpadki nie zależne od nich samych. Następnym razem proszę o podpisywanie się. Pozdrawiam :-)
 
 
#18 . 2009-06-06 08:38
"Daleko jednak nie szukając, ostatni maraton w Karpaczu skończył się podobnie, gdzie zerwane oznaczenia i chwilowy brak pilota przerwał wyścig czołówki"

Czy autor ma wiedzę o sytuacji, która miła miejsce w Karpaczu? Nie znając faktów, stosuje się uproszczenia, a realia na ww. maratonie były absolutnie inne niż każdy mógłby wynieść czytając powyższy wątek!!!
 
 
#17 bożyDAREK 2009-05-29 18:40
tu jeszcze kilka fotek z Krynek
http://picasaweb.google.com/ArendtDickmann/Krynki#
 
 
#16 Stasiej 2009-05-26 22:17
Hmmm.. To może już czas zważyć swój bicykl - jakoś jeszcze nigdy mi to do głowy nie przyszło :-)
 
 
#15 robbi 2009-05-26 21:41
moim zdaniem lepiej zaczynać od "cięższego" roweru. Jak apetyt wzrośnie, to i parcie na inwestycje zwiększy się... a kondycja już zostanie :P Prawda poznana na sobie
 
 
#14 mariano 2009-05-26 18:42
Rozmowa toczy się o odchudzaniu rowerów, a ja jak sobie przypomnę tego Pana z nr 25, na tym zielonym rowerze typu "Ukraina", który ukończył maraton, to dochodzę do wniosku, że właściwie trzeba tylko chcieć. Wielki szacun za determinację i pokazanie wszystkim miejscowym, że można.
 
 
#13 grzegorz 2009-05-26 18:33
No nic, dość biadolenia trzeba szlifować formę na Mazovia MTB-Ełk 12.06.2009r.. No i owszem Łomżę 05.07.2009r.-Ma ratony Kresowe
 
 
#12 grzegorz 2009-05-26 16:53
Witam,
Dziękuję za ożywioną dykusję w sprawie sprzętu. Ale w swoim rowerze i tak chyba już doszedłem do granicy odchudzania jak i granicy finasowej. Jedynym elementem mojego roweru który jeszcze może być wymieniony na lżejszy to amortyzator. Obecnie to mam Rock Shox Dart 2-ubiegłoroczny . Ale, czy warto montować do ramy aluminiowej Wehleer 600 zx drogi amortyzator? A pełna specyfikacja mojego roweru jet na Mazovii-Supraśl (nr 2117)bowiem jej nie ukończyłem gdyż jak wspomniałem wcześniej na 15 km miałem przygodę. Dostałem patyk w przednie koło i straciłem 6 szprych, ścieło je przy samej obręczy. 160 pln w plecy - nowa obręcz, 32 szprychy i zaplecenie. :sigh: :cry:
 
 
#11 żeber 2009-05-26 14:13
bresio, stań inaczej, bo nie widać co napisałeś... albo wciągnij brzuch :D