Powerade MTB Marathon Murowana Goślina 19.04.2009

200901_03990 kilometrów rozgrzewki po płaskim aby wjechać cztery razy na jakże trafnie brzmiącą Dziewiczą Górę, która jak na przekór górskiej edycji Powerade MTB Marathon miała zaledwie, a może aż 143 m n.p.m. Tak w skrócie można opisać to co działo się w podpoznańskiej Murowanej Goślinie otwierającej edycję prawdziwie górskich imprez G&G Promotion. Jako że jednak gór w Wielkopolsce brakuje, trudno też o realizację tegorocznego hasła ?100% Mountain Bike?, więc z założenia miała to być jedynie rozgrzewka przed ciężkim sezonem. Nikt też nikogo nie próbował oszukiwać, jak to bywa na konkurencyjnych mazowieckich imprezach, gdzie Otwock okrzykuje się ?kultową trasą z tradycją MTB?... Obecność ścisłej Polskiej czołówki maratończyków, wiernych najcięższym maratonom w kraju, wymagała jednak rekompensaty, zadośćuczynienia w postaci rekordowych jak na nasze warunki dystansów Giga 110km, Mega 72km, Mini 35km...
Praktycznie płaska trasa, gdzie na królewskim dystansie czekało zaledwie 475 m przewyższeńdsc00350 sprzyjała jeździe zmianami w grupkach, sporo szutrów, leśne dukty i ścieżki Puszczy Zielonka oraz nieco asfaltu. Dosłownie kilka miejsc z łatami piachu. Do tego mocne tempo i wysokie prędkości, kluczem do sukcesu okazywało się odnalezienie w grupie odpowiadającej naszej formie, no może nawet trochę silniejszej. Najdłuższy dystans wymagał zimowego przygotowania kondycyjnego, wytrzymałości i dobrej taktyki jazdy, jeśli ktoś oczywiście myślał o dobrej pozycji wyjściowej na cały sezon. Jednak i bez tego ukończenie Giga nie było większym problemem, tradycyjnie już wyznaczonym na jednej dużej pętli. Swoje robiła też psychika, utrzymywanie koła silniejszych zawodników przez dobre 4 godziny i wmawianie sobie że dam radę, pokonam siebie, przynosiło wymierne korzyści. Sama Dziewicza Góra to cztery podjazdy singlami i takie też zjazdy z korzeniami, z chyba wszystkich stron świata tak aby trasy przejazdu się nie pokrywały. Wygrał oczywiście nie kto inny jak Andrzej Kaiser... wykręcając na najdłuższym dystansie średnią 30 km/h. Klasa sama w sobie.
dsc00819Tyle informacji ogólnych, a teraz trochę prywaty. Kto wpadł na pomysł pojechania do Murowanej? Tak.. Żeber, wymyślił sobie z bratem że trzeba i pojadą, otwarcie sezonu Powerade MTB Marathon i takie tam ideologiczne przekonania. I co? Jak oni to i my, musi być przecież po równo. Owczy pęd. Jak to Breś podsumował 1100km jazdy samochodem aby przejechać 110km rowerem. Po płaskim! Gdzie logika, gdzie sens? Żeber się rozchorował, a Paweł był zarobiony w pracy, no i co?dsc00709 Pojechaliśmy sami, Breś, Maniek i ja. Całe szczęście że z noclegiem zaoferował się Sławek z Poznania, dzięki! I mogliśmy jak ludzie podejść do sprawy, wysypiając się. A nie znów bić rekordy typu godz. 2 wyjazd, 2 powrót, wszystko załatwione w 24h. Rano straszny ziąb, ale z czasem się poprawiało, nie wiadomo czy jechać na długo, krótko, a może 3/4. Sam wybieram opcję na krótko i dwie koszulki z rękawkami, chłopaki podobnie. Zaopatrzenie w żele i o 10 pojechaliśmy, wszyscy Giga, bez większych założeń i planów. Przez 110km może się wiele wydarzyć. Chociaż na starcie powtarzaliśmy sobie, nie w trupa! Oszczędnie!
Piach zaraz po starcie przeprowadził selekcję, niestety ktoś przede mną się zakopał i musiałem nadganiać. Doszedłem chłopaków, Maniek zwyczajowo jak pasożyt na kole i tak przez cały maraton ;) Po 10 km uciekł dla Bresia. A ja swoje, szybko znalazłem dobrą grupę, tempo pasowało, współpraca układała się wyśmienicie, gdzieś w okolicy kręcił się Menke z Vitesse i ktoś z Twomarku więc nie jest źle! Jechaliśm200901_034y grupą dobre 60 km, następowały przetasowania, ktoś doskakiwał, ktoś odpadał, o bufecie mogłem 200901_206pomarzyć, trzeba się było pilnować. Sam czekałem tylko kiedy przyjdzie kryzys, kiedy odpuszczę i dam sobie spokój. Jeszcze przed Dziewiczą z grupy 7 osób zostaliśmy sami z zawodnikiem z Rockwool?a, reszta przepadła w walce, ten był mocny, ale też gdzieś odpuścił, nie zostało mi nic innego jak dowieść to tak do mety, wyprzedzając jeszcze parę osób i łamiąc z wrażenia siodełko. Sam nie mogłem uwierzyć jak dobrze to wszystko się ułożyło. Jechało się świetnie, bez zbędnych kryzysów i braków, noga podawała, takie same wrażenia i dobre pozycje przywiózł Maniek i Breś. Gdy po zjedzeniu ryżu siedziałem i masowałem stopę, o 2 mm przekrzywiony blok sprawił że nie mogłem chodzić po zejściu z roweru, bolało jak cholera. Rzut oka na proporcjonalnie dobre wyniki, 78 miejsce Open na Giga, z małą stratą czasową do wytrawnych maratończyków i zdobycie II sektora, teraz to już będę musiał ogolić nogi :( Maniek 110, Breś 149 zostawiając za sobą jeszcze 24 osoby. Pogadaliśmy ze znajomymi wyznawcami "Pure Mountain Biking" :), poraczyliśmy się kiełbaską i można było ruszać do domu. Za Warszawą spotykamy jeszcze UKS Wygoda wracających busem ze zgrupowania, Grand Prix w Szczawnie i maratonu we Wrocławiu, też ładnie. A my, 1 maja Karpacz, 2 maja Supraśl... damy radę, kto jak nie my?
Truck GPS trasy maratonu z Garmina Bresia
Truck GPS trasy maratonu z Garmina Mańka

Komentarze  

 
#7 Krzysiek 2009-05-16 16:43
Wyniki z Międzygórza on-line :-)
Żeber 73Open, 25M3
Maniek 106Open, 47M2
Breś 143Open, 56M2 - 10 min temu wjechał na metę
Wszyscy pojechali Giga 82km, ze zdjęć widać że mgła i deszcz padał, więc i na Śnieżniku 1257m, musiało być zimno.
100% Mountain Bike 8) Brawo!
 
 
#6 kubak 2009-04-27 09:50
Tak se czytam, że Maniek objechał zawodnika z Good Team Andrychów i aż poleciałem do wyników sprawdzać o co chodzi, bo na mecie byłem chwilkę przed Mankiem, a Good Team Andrychów mi odjechał na 80 km. Okazuje się, ze w Goslinie kazdy miał swojego Good Teama :-)
Pozdrowienia od Zielonego z Rowerowanie.pl
 
 
#5 bożyDAREK 2009-04-26 09:48
pasożytem tez trzeba umieć być :zzz
 
 
#4 Maniek 2009-04-25 23:06
ej no chłopaki poprostu znalazlem kolesia który stwierdził że mu zmiany nie są potrzebne i tym sposobem wiozłem mu się na kole do 90 km (nie dałem odebrać sobie tego miejsca, chociaż było kilku co by chetnie wskoczyło na to miejsce), a później bylo bardziej MTB wiec pojechałem już po swojemu ;-), jeszcze na sam koniec udało mi się objechać na kreskę zawodnika Good Team Andrychów :D
 
 
#3 Willi 2009-04-25 20:40
Do zobaczenia w Karpaczu. Krzysiek z ROCKWOOL TEAM. Powalczymy!
 
 
#2 robbi 2009-04-25 20:26
no to pochwalamy. Bądź pochwalony wytrawny pasożycie :P
 
 
#1 Olo 2009-04-25 19:59
Szacun, bardzo ładny dystans :eek: A Mańka należy pochwalić, a nie zganić - dochodzi do formy. Poza tym pasożytnictwo na kole w terenie to nie lada sztuka 8)