Targi Rowerowe 1-2 marca 2008

img_3080 O wyjeździe na targi rowerowe w warszawskiej hali Expo XXI rozmawialiśmy już wcześniej, byliśmy trochę zniechęceni tym co widzieliśmy przed rokiem, więc ostatecznie zadecydował rzut monetą, orzeł-jedziemy i tak też wypadło.

Od rana padał deszcz, zabraliśmy się tą ekipą co zawsze, Bresio, Żeber, Nolo, Krzysiek Grand, jeszcze wyjeżdżając z miasta, komunikat w radiu o orkanie Emma przetaczającym się przez Polskę, „Kto nie musi, niech nie planuje na dziś podróży”. My nie damy rady? My? Co nam tam jakiś orkan, czymkolwiek to jest. Dwie godzinki zleciały na rozmowach i byliśmy już w stolicy. Punkt pierwszy wycieczki. Okazało się że w tym samym czasie, w tej samej hali odbywają się targi kosmetyczne, mieliśmy małe wątpliwości które wybrać, ale ostatecznie padło na rowery. Zboczenie zawodowe.

Już od pierwszych kroków było widać że w tym roku organizatorzy się postarali, ciekawsze ekspozycje, więcej zwiedzających i rowerów, a co dla nas najważniejsze więcej ładnych hostess. Pochodziliśmy, popatrzyliśmy, kilka zdjęć, nie tylko dla sprzętów co zobaczycie w galerii :) Złote łańcuchy, złote supporty, modne w tym roku białe siodełka, klamki i piasty, rzeźbione w karbonie komponenty, ultralekkie zaciski do kół, trenażer Tacx’a podpięty do tras w komputerze, stylowe rowerki, stroje kolarskie, szosówki i coś dla lubiących bardziej ekstremalne wyskoki, nowe rozwiązania tylnych wahaczy w full’ach, kaski po 999zł, karbonowe buty, rower ważący 3250g i wiele, wiele innychkorby  różności. Miło popatrzeć, ale jakoś wolimy jeździć niż zachwycać się sprzętem więc może dlatego nie robiło to na nas aż takiego wrażenia, chyba bardziej ta miła Pani od ulotek Skandii. Zresztą jak to już pisałem przed rokiem, równie ciekawe i równie lekkie rowery możemy spotkać na zbiórkach pod Sprintem.

Porozmawialiśmy z kilkoma wystawcami, nazbieraliśmy plakatów, ulotek, naklejek, żeli, cukierków, toreb, przerzutek XTR ;) aby koszt wejścia przynajmniej częściowo się zwrócił. Punkt drugi wycieczki, gokarty w Blue City. Adrenalinę lubimy, szybką jazdę tym bardziej, czasem trzeba się przesiąść na cztery kółka, a że wyścigów po mieście nie pochwalamy to przynajmniej na kartach mogliśmy poszaleć. Zabawa świetna. Później równie szybkie zakupy przecenionych ciuchów rowerowych w decathlon’ie. W drodze powrotnej obiad u rodziców Nola w Łochowie i mogliśmy już uciekać przed zbliżającym się orkanem Emma. W tym miejscu chcielibyśmy jeszcze bardzo przeprosić żonę Żebra za to że zmusiliśmy go do tego wyjazdu i nie mógł on pełnić tej soboty roli ojca i męża, dodając że za tymi hostessami to on się nie oglądał :)

Fotki z Targów Rowerowych 2008 do obejrzenia w GALERII

Komentarze  

 
#1 frog 2008-03-07 17:08
NO to macie przejeb..... u zony Zebra :D